Ostatnio przeczytałem:
“Death Note szkodzi - uważają chińskie władze, które prowadzą nagonkę na tą popularną na Dalekim Wschodzie mangę. W Państwie Środka produkty związane z „Death Note” (także filmy i anime) są dostępne jedynie na czarnym rynku i cieszą się ogromną popularnością, zwłaszcza wśród uczniów szkół średnich. To martwi niewrażliwych na azjatyckie trendy działaczy partii, przekonanych o szkodliwym działaniu mangi na psychikę młodych ludzi. Od kwietnia skonfiskowano już 2 409 książek i 366 płyt dvd. Ostatnia taka akcja wywołała prawdziwą furię wśród odbiorców komiksu, do tego stopnia, że miejscy urzędnicy w jednym z ośrodków na północy Chin zaczęli otrzymywać telefony z pogróżkami.
To nie pierwsze kontrowersje związane z „Death Note”. Nie tak dawno japońska telewizja informowała o furorze, jaką zrobiła czerwona wersja mangowego zeszytu, sprzedawana w południowokoreańskich sklepach. Uczniowie masowo kupowali „notatniki śmierci” i skrupulatnie zapisywali w nich nazwiska osób, które im dokuczały, wraz z opisami okoliczności, w jakich miałyby one zginąć. Producent szkolnego hitu tłumaczył, że w ten sposób pomaga młodym ludziom rozładować stres. Tylko nie wspomniał, ile zarobił przy okazji tej „misji”. Sądząc jednak po ilości koreańskich horrorów, rozgrywających się w szkolnych budynkach, nauka tam nie bywa chyba miłym doświadczeniem:)”
Po przeczytaniu mam wrażenie że to czysta paranoja. Jestem więcej niż pewien że przesłaniem tej serii nie jest zabijanie dla rozładowywania stresu. Myślę że jest to głębokie niezrozumienie istoty tej mangii i obłęd Chińczyków na punkcie cenzury.
Death Note na pewno jest bardzo popularny ale nie zawdzięcza tego przemocy.





